sobota, 27 sierpnia 2016

"Jutro" G. Musso


Po tę książkę sięgnęłam z wielkimi nadziejami, zachęcona wieloma pozytywnymi recenzjami i ocenami, wskazującymi, że to jedna z najlepszych powieści G. Musso. Nie do końca jednak jestem usatysfakcjonowana, bo o ile książka jest bardzo dobra, o tyle zakończenie bardzo mnie rozczarowało. Do tej pory nie mogę się otrząsnąć, jak można było tak zniszczyć tak dobrą książkę?

Emma mieszka w Nowym Jorku, Matthew w Bostonie - za sprawą niemal przypadku zaczynają ze sobą pisać i szybko pragną się spotkać. Umawiają się na randkę, z entuzjazmem przychodzą do umówionej restauracji, ale nie spotykają się. Dlaczego? 

Emma to sommelierka, bardzo utalentowana, ale też bardzo źle doświadczona przez los. Wiele razy próbowała targnąć się na swoje życie. Doskwiera jej samotność i brak miłości. 
Matthew jest wykładowcą na uniwersytecie, wdowcem z czteroletnią córeczką. Dokładnie rok wcześniej jego żona zginęła w tragicznym wypadku samochodowym, sprawiając, że teraz święta  Bożego Narodzenia zawsze będą kojarzyć się z cierpieniem.

Postacie, jak na mój gust, są zbyt idealne. Brakowało mi pokazania ich wad, ich ułomności. Matt nawet przez chwilę nie wykazał zdenerwowania, gdy córka zalała jego komputer gorącym kakao. Emma - rozchwiana emocjonalnie, bardzo wrażliwa, a jednak zdaje się, że jest szczęśliwa w swojej pracy.  Czerpie z niej prawdziwą przyjemność, dla mnie ciężko znaleźć tu wspólne punkty. Albo ktoś potrafi cieszyć się pracą i sprawia mu to radość, albo nie widzi radości w niczym. Emma, choć ma słabą psychikę, okazuje się być postacią, która umie prowadzić własne śledztwo, a nawet... kogoś zabić.* 


Trudno mi było polubić któregoś z bohaterów, byli zbyt papierowi, za mało prawdziwi. Ciężko mi powiedzieć, czy można takie osoby spotkać wśród nas. Musso tym razem zawiódł.

Przy trzeciej już książce francuskiego pisarza, zauważyłam że autor lubi wplatać swoje postacie do różnych swoich książek, na przykład tutaj wspomniany został Johnathan Lempereur - wybitny szef kuchni (Telefon od anioła). To zdecydowanie na plus dla autora. 

Mogłabym napisać jeszcze o pięknych cytatach, pięknie zbudowanych rozdziałach, ale to chyba charakterystyczne dla tego pisarza. 

"Kochać kogoś za wygląd, to jak kochać książkę za okładkę."

Książkę czyta się bardzo przyjemnie i naprawdę szybko. Jak to u Musso, są elementy obyczajówki, kryminału i wątki fantastyczne. Na pewno nie jest to jednak najwybitniejsza książka autora. Zakończenie banalne, choć rozwiązanie zagadki jest bardzo interesujące. Może kłóci Wam się to w jednym zdaniu, ale nie potrafię inaczej tego określić. 

Gdybym zaczęła czytać książki Musso od tej historii, nie wiem czy bym się zdecydowała na kolejne. "Jutro" to piękna książka, ale zakończenie bardzo rozczarowuje. A przynajmniej rozczarowuje mnie, kiedy widziałam ten ogromny potencjał historii, tak spłyconej. Tak zostawionej sobie, bez żadnego logicznego wyjaśnienia dla ich pierwszego "spotkania", które (być może) nie miało miejsca. Czytając poprzednie książki autora, spodziewałam się, że Musso potrafi bardzo pozytywnie zaskoczyć, wbić w fotel i sprawić, że jedno zdanie będzie zaprzeczać drugiemu. A niestety Jutro to tylko kolejny dobry kryminał, gdzie pod sam koniec akcja nabiera tempa. 


*spojler, po zaznaczeniu myszką można zobaczyć tekst

wtorek, 23 sierpnia 2016

Libster Blog Award #1


Jeszcze nigdy nie brałam udziału w Libster Blog Award, a teraz dostałam aż dwie nominacje, za co bardzo dziękuję. 

sobota, 20 sierpnia 2016

"The fault in our stars" J. Green


Opinię na temat tej książki jest mi o tyle trudniej wyrazić, że przeczytałam ją po angielsku. To mój debiut, nigdy wcześniej nie sięgałam po książki w innym języku, niż polski. Choć w Szkocji mieszkam już dwa lata, nie udało mi się nic przeczytać, co nie znaczy, że nie próbowałam. Po prostu źle się do tego zabierałam.

środa, 17 sierpnia 2016

Dlaczego kocham Kindle?


To nie jest tak, że zawsze lubiłam czytać na czytniku. Szczerze mówiąc nie znosiłam tego, lecz cóż można się dziwić, kiedy mój pierwszy czytnik był jakiś historyczny, a kolejną stronę musiałam wybierać w trakcie czytania jej poprzedzającej, żeby załadowało idealnie. Do tego co kilka stron się wieszał, więc długopisem musiałam resetować. Czasami wolałam czytać na komputerze.

Po porodzie mąż kupił mi kindle i to był wielki przełom w czytaniu książek (czy też konkretniej ebooków). Bez porównania lepszy komfort. Początkowo nie mogłam się tak przekonać, pozostał mi niesmak po poprzedniku, potem stopniowo zaczęłam czytać i  powoli zakochiwać się w moim kindle. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...